JEDNOROŻCE MIĘSOŻERNE



Wbrew pozorom jednorożce takie, jednoznacznie złe, występują dość często w literaturze fantastycznej. Najbardziej widać to na dwóch przykładach - jednorożców w "Demonie ciemności" Tanith Lee, oraz w "Zgubie Elfów" Andre Norton i Mercedes Lackey. I jeśli w tej pierwszej pozycji mają one w miarę naturalny wygląd (nie licząc stalowych kopyr), o tyle w "Zgubie elfów" nie dość, że nie przypominają konia, to w dodatku rzucają się na wszystko, co żywe, żeby stratować czy zeżreć. To groźne, zupełnie nieobliczalne zwierzęta o wielkich, wypełnionym szaleństwem oczach, posiadające ognisty temperament, a przede wszystkim mające FUTRO. Fioletowe futro. Ta książka w ogóle zastanawia - elfy są w niej złe, smoki dobre, a jednorożce właśnie bezrozumnie złe. Zaś ludzie są rasą niewolniczą. Ciekawe, prawda? Poniżej daję dwie ryciny ilustrujące problem:


Powrót do strony głównejPowrót na główne pastwisko