JEDNOROŻCE MASYWNE I BEZ GRACJI



Nie wszystkie jednorożce to okazy subtelności. Najlepszym przykładem wypaczenia wizji jednorożca jest dziwne coś bytujące w świecie stworzonym przez Michaela Scotta Rohana w drugim tomie "Zimy świata" - "Kuźni w lesie". Jak czytamy na stronie 259: "Wielki łeb przypominający kształtem koński wznosił się wyżej niż u konia. Róg był prawie wielkości człowieka. Zwierzę wydawało się masywniejsze od smoka." I wcześniej: "W nikłym świetle poranka ogromna bestia wynurzyła łeb z gęstwiny wysokich zarośli. Potrząsała kudłatą grzywą i błyskała długim rogiem. (...) Z pyska zwisała mu wiązka uwalanych ziemią korzeni. Ocierały się o szorstką brudnobiałą sierść i wciągane były ruchami żujących szczęk, wydychających parę w zimnym powietrzu. Bestia w czerwono wschodzącym słońcu zastrzygła uszami, rozejrzała się pomarszczonymi kuleczkami oczu, po czym głośno prychnęła, wypuszczając nozdrzami gęste obłoczki i powróciła do rycia." Jak widać zwierzę bardziej przypominało jakiegoś dinozaura, a nie "jednoroga". Zwłaszcza że aby je zabić, nie starczało mieć łuk i strzały. "Trzeba wbić mu dzidę lub halabardę w brzuch albo gardło."
Innym, równie mało pociągającym zwierzęciem był jednorożec z "Rycerza mimo woli" Spragua de Campa - bydlę włochate, śmierdzące okrutnie, podobne bardzo do wołu, ale jednak lgnące do dziewic.
Nieszczęśliwie nie posiadam ilustracji z aż tak brzydkim jednorożcem. Na otarcie łez mogę podać tylko bardzo tłustego, kanciastego jednorożca. Może jakąś krzyżówkę z perszeronem...


Powrót do strony głównejPowrót na główne pastwisko