JEDNOROŻEC - HISTORIA PRAWDZIWA





Zacznę może od samej nazwy. Pierwotnie jednorożca nazywano osłem indyjskim, koniem indyjskim, wreszcie kartazoonem. Z czasem Grecy nadali mu nazwę monoceros, czyli jednoróg (monos + keras), Rzymianie zaś, przez analogię, nazwali go unicornis (unis + cornu). Od nazwy łacińskiej zaś wzięły się inne - angielska unicorn (nie mylić z popcornem : )), hiszpańska unicornio, niemiecka Einhorn, rosyjska odinorog, czy francuska licorne. W Polsce zwany był też niekiedy goworożcem. Żeby zamknąć kwestię terminologii wspomnę jeszcze, że róg jednorożca nosi nazwę alicornus.
Pierwszy wizerunek jednorożca (przynajmniej w świecie kultury zachodniej) przekazał światu żyjący na przełomie V i IV w p.n.e. Grek Ktezjasz, zawierając go w dziele "Indica", które napisał po ośmioletnim pobycie na dworze Artakserksesa II, perskiego króla panującego w latach 404-385 p.n.e. Według Ktezjasza jednorożec był to biały osioł indyjski, zbliżony wyglądem do potężnego konia, z czerwonym łbem, niebieskimi oczami, między którymi na czole sterczał długi na łokieć róg. Ten również był wielobarwny - u nasady biały, w środkowej części czarny, zaś na ostrym czubie krwistoczerwony. Czyli wyglądał mniej więcej tak:

Jednorożec według Ktezjasza

Wizerunek ten odcisnął trwałe piętno na wyobraźni starożytnych. Od tej pory, jeśli nawet kolejni pisarze czy podróżnicy starali się przedstawić swój obraz jednorożca, nie odbiegali zbytnio od opisanego przez Ktezjasza zwierzęcia. Zawsze miało jeden róg, zawsze było, przynajmniej z grubsza, podobne do konia, i zawsze jadło mięso, co często umyka naszej uwadze.
Po Ktezjaszu jednorożca opisał Megastenes, podróżnik i geograf zarazem, wysłany do Indii w misji dyplomatycznej przez syryjskiego króla Seleukosa I Nikatora (358-281 p.n.e.). Opisał on w dziele zatytułowanym "Indica" (czyli o tym samym tytule, co księgi Ktezjasza) tzw. Kartazoona, czyli właśnie żyjącego w Indiach jednorożca. Według niego był on płowym koniem z gęstą grzywą. Miał też pewne cechy wspólne z jeleniem. Przede wszystkim jednak miał na głowie pojedynczy, czarno zabarwiony na końcu róg. Co ciekawsze, róg ten był skręcony - w przeciwieństwie do prostego rogu Ktezjaszowego jednorożca. Jego nogi były podobne trochę do słoniowych, ogon zaś jako żywo przypominał świński. Zwierz ten na codzień był bardzo agresywny, a łagodniał tylko w okresie rui. I to szczególnie w obecności dziewic.
Potem jednorożca opisywał Gajusz Pliniusz Starszy (23-79 n.e.) w "Historii naturalnej" (informacje czerpał z dzieła Megastenesa), Klaudiusz Aelian (170-235 n.e.) (korzystał z Ktezjasza), który pierwszy zaczął mówić o tym, że róg jednorożca stanowi antidotum na wszelkie trucizny i zarazy, na koniec zaś pojawił się "Physiologus", pierwszy podręcznik zoologii z opisem kilkunastu rzadkich zwierząt, w tym właśnie jednorożca. Nie zachował się jednak z czasów starożytności żaden wizerunek tego jednorogiego zwierzęcia.

Zwróć uwagę na tylne łapy jednorożca

Wielkie entree jednorożca następuje w średniowieczu wraz z nadejściem Pisma Świętego. Jego tłumaczenie na język grecki dokonane w III wieku n.e. miało kilka błędów - niewłaściwie (z różnych przyczyn) na przykład został przetłumaczony Psalm 21/22, w którym Dawid wzywa Pana na pomoc:

...Wybaw mnie z paszczęki lwa
i od rogów jednorogich...

W hebrajskim oryginale była tam mowa o bawole. Błąd ów został skopiowany potem (w IV wieku n.e.) przy przekładaniu "Septuaginty" (czyli tego tłumaczenia greckiego) na łacinę (czyli "Wulgatę"), a skorygowano go (przywracając bawoła) całkiem niedawno. Dzięki temu (a przede wszystkim uznaniu "Wulgaty" za oficjalnie obowiązujący w Kościele chrześcijańskim przekład Biblii) jednorożec przez bardzo długi czas był uważany za istotę prawdziwą (jak wszystkie zwierzęta znajdujące się w Biblii, choćby smok), co zresztą przysparzało niebagatelnych zysków rozmaitym spryciarzom, którzy handlowali rogami narwali (takich dużych wielorybów). A trzeba wiedzieć, że narwal ma na głowie taki róg, jaki przypisywano jednorożcom - długi i spiralnie skręcony.


Mimo wszystko jednak największy wpływ na umysłowość średniowieczną (przynajmniej w kwestii jednorożca) miał stworzony prawdopodobnie II wieku n.e. "Physiologus". Z biegiem lat (i wieków) ewoluował, dopasowując się do zachodzących w Europie zmian. Jednym z takich dostosowań było włączenie w treść opisu niezwykłego zwierzęcia wyjątków z Pisma Świętego. Stamtąd też pochodzi objaśnienie sposobu chwytania zwierzęcia:
Na drogach, po których harcuje jednorożec, stawia się pięknie przybraną, czystą dziewicę, wtedy jednoróg do niej podchodzi, kładzie swoją głowę na jej łonie i w tym samym momencie poskromiony pozwala jej zaprowadzić siebie do pałacu królewskiego."


I dalej: "Zwierzę to więc stało się symbolem naszego Zbawiciela - Chrystusa. Ten bowiem, rodem z królewskiego domu Dawida, jako róg zbawienia dany nam przez Ojca wzbudził nas do życia" (NT Łuk. 1, 69)
Akapit ten miał podkreślić znaczenie Niepokalanego Poczęcia Marii Panny, w której dziewiczym łonie zrodził się z pokorą oddany Jej Syn - Zbawiciel, symbolizowany przez jednorożca. Symboliką "Physiologusa" posługiwali się zresztą różni teologowie, ugruntowując tym samym przekonanie o faktycznej, rzeczywistej egzystencji jednorożca. Święty Augustyn (343-430) przyjmował jego róg jako symbol wiary chrześcijańskiej, święty Ambroży (IV wiek n.e.) zapoczątkował stwierdzenie "Chrystus duchowy Jednorogi" (jednorogi od jedynego słowa Bożego), a Albert Wielki (1193-1280), teolog, filozof i przyrodnik, rzekł: "jednorożec to Chrystus, którego moc wyraża potężny róg i któremu nikt nie zdoła się przeciwstawić".

Możesz obejrzeć większą wersję obrazu Rafaela

Że jednorożec był symbolem Zbawiciela, widać nawet po różnych przypowieściach, jak choćby w takiej, gdzie spragnione zwierzęta czekają nad zatrutym przez jad węża stawem, aż jednorożec, uczyniwszy swym rogiem znak krzyża nad taflą wody, oczyszcza ją z plugastwa. Był to jednocześnie symbol duchowego oczyszczenia człowieka.
Z tego też powodu chętnie przyjmowano w herby znak jednorożca (jak ród Bończa, czy miasto Lidzbark Warmiński). Wtedy to również prawdopodobnie powstał ów biały koń, z pojedynczym rogiem na czole, stojący i wymachujący kopytami. Jego biel, oznaczająca niewinność i czystość, dzięki którym mógł chronić wierzących, wzięła się prawdopodobnie z ograniczeń kolorystyki herbowej. Bo herby mogły operować tylko bielą (czyli srebrem), żółcią (złotem), czerwienią, błękitem, zielenią, oraz czernią, a w tych kolorach oryginalny, dość jasno umaszczony jednorożec się nie mieścił. Również z tego powodu (obrony wierzących) jednorożec nie mógł być przedstawiany jako żarłoczna, mięsożerna bestia. To po prostu nie uchodziło. Owszem, był silny, niezwyciężony, ale jednocześnie niebywale piękny.

Możesz obejrzeć większą wersję obrazu Domenichina

Popularny też stał się motyw walki jednorożca z lwem (konflikt zwierzęcia lunarnego z solarnym), w którym częstokroć wygranym był lew, narażając jednorożca na złamanie rogu o zasłonięte przez lwa drzewo. Najlepszym tego przykładem jest przeciwstawiony herbowemu lwu Anglii szkocki jednorożec.
Były naturalnie i inne interpretacje biblijnych tekstów, jak choćby ta dokonana przez Bazylego Wielkiego (330-379), wschodniego świętego. Wyszedł on z założenia, że skoro Dawid wzywał Boga na pomoc słowami: "wybaw mnie od rogów jednorogich", musiał się więc ich obawiać. A obawiać się mógł tylko Szatana i jego sług. Bazyli Wielki uważał, że "jednoróg, jak szatan krąży dniem i nocą wokół człowieka, z czasem go dopada, kłuje swoim rogiem pełnym szatańskich pokus i rozdziera jego duszę, odciągając od Boga."
Możliwe, że dodatkowy wpływ na taką interpretację wywierał przykład z natury - czyli nosorożec. Zwierzę traktowane jako nieokrzesane bydlę, chętnie atakujące wszystkich w zasięgu wzroku.
W kolejnych wiekach, wraz ze wzrostem ilości przedstawień jednorożca, wzrastała i liczba interpretacji jego istnienia. Pierwotne skomplikowane wyjaśnienia (np. że jednorożec kładący głowę na kolanach dziewicy symbolizuje pokonanie diabła przez cnotę i niewinność, czy że jednorożec, jako symbol Chrystusa, wznosi w górę róg zbawienia rodzaju ludzkiego) z czasem uległy spłyceniu, pozostawiając w wyobraźni ludzi jedynie wizerunek łagodnego, kładącego na dziewczęcym łonie głowę zwierzęcia. Stało się tak zwłaszcza w wieku XIX, wieku zafascynowania tajemnicami natury. Wieku, który chołubił niesamowite opowieści, który poznawał dawne opowieści, który nie bez kozery określony został wiekiem romantyzmu...

Powrót do strony głównejPowrót na główne pastwisko