Notki z prasy




  • Krowokozica. Występująca rzekomo w Azji Południowo-Wschodniej kozica, którą francuscy biolodzy zaklasyfikowali jako odrębny, zagrożony wymarciem gatunek, to zwykła krowa - informuje najnowszy "New Scientist". Biolodzy z Uniwersytetu Piotra i Marii Curie w Paryżu przyznają, że popełnili błąd. Stwierdzili istnienie odrębnego gatunku ssaka i nadali mu nazwę Pseudonovibos Spiralis, opierając się na oględzinach rogów o niezwykłym kształcie i opowieściach wietnamskich myśliwych i chłopów. Okazało się, że są to przerobione przez ludowych artystów rogi zwykłych krów.

    źródło: Gazeta Wyborcza 23.02.2001



  • POCZTÓWKA WYSŁANA 112 LAT TEMU z Queensland w Australii do Aberdeen w Szkocji, dotarła wreszcie pod wskazany adres. Adresatka kartki z XIX w. panna Wardrop nie żyje, a w miejscu, w którym kiedyś mieszkała, obecnie znajduje się gabinet dentystyczny. Kartkę nadaną 4 stycznia 1889 roku i zawierającą życzenia noworoczne oraz pozdrowiena z urlopu podpisał niejaki Colin. Brytyjska poczta poszukuje w tej chwili spadkobierców adresatki przesyłki. Poczta Królewska zamierza dostarczyć pocztówkę za darmo.

    źródło: Metro 23.02.2001



  • PRZYPADEK. Dwóch warszawiaków, którym ukradziono małego fiata, przeżyło podwójnie niemiłą przygodę. Kiedy w Dąbrówce pod Wołominem czekali na złodzieja, żeby przekazać mu okup za auto, zaatakowało ich dwóch mężczyzn. Bandyci wyskoczyli z poloneza, grożąc bronią, odebrali mężczyznom pieniądze i uciekli. Jak podejrzewa policja, bandyci z poloneza nie mieli nic wspólnego z bandytami, którzy wcześniej ukradli "malucha". Auta ani pieniędzy nie udało się odnaleźć.

    źródło: Gazeta Wyborcza 21.02.2001



  • Perły w brzuchu. Szkoccy lekarze prześwietlający pewnemu mężczyźnie złamaną kość biodrową odkryli w jego żołądku wartą ponad sto tysięcy funtó biżuterię. Mężczyzna, zanim trafił do szpitala, włamał się do mieszkania w centrum Path. Spłoszony przez nadchodzących policjantów połknął łupy i wyskoczył przez okno. Policjanci byli przekonani, że nie złapali złodzieja. Znaleźli jedynie nieprzytomnego mężczyznę leżącego na ulicy i zawieźli go do szpitala. Obecnie czekają na "zwrot" klejnotów.

    źródło: Gazeta Wyborcza 19.01.2001



  • Nie jedzcie niedźwiedzi. Przyczyną zbiorowego zatrucia pokarmowego w grudniu ub. r. w Krasnodarze na południu Rosji było zainfekowane mięso z niedźwiedzia - poinformowali po trwającym blisko miesiąc dochodzeniu przedstawiciele resortu zdrowia. Po zjedzeniu niedźwiedzia zachorowało prawie 500 osób, a ponad 100 trafiło do szpitala. Na razie zatrzymano dwóch pracowników miejscowych zakładów mięsnych.

    źródło: Gazeta Wyborcza 19.01.2001



  • Rechot w sądzie. Mieszkaniec Białegosotku zaskarżył do sądu urząd miasta z powodu... rechotu żab. Kilka lat temu na jego osiedlu zbudowano małe jeziorko. "Zagnieździły się w nim duże ilości żab, których rechot oraz skrzeczenie uniemożliwiają sen przez kilka miesięcy w roku" - poskarżył się białostoczanin. Chce, aby sąd nakazał władzom miasta spuszczenie wody ze zbiornika. Na wydanie wyroku jest mało czasu. Żaby budzą się ze snu już w marcu, a gody mają w maju!

    źródło: Gazeta Wyborcza 12.01.2001



  • Słonina w czekoladzie. Ukraińskie zakłady przemysłu cukierniczego wprowadziły na rynek przy okazji świąt nowy wyrób: słoninę w czekoladzie! W środku batonika zamiast tradycyjnego nadzienia z karmelu czy toffi znajduje się solona słonina, tzw. sało - tradycyjna zakąska do wódki nie tylko na Ukrainie. Rzecznik zakładów cukierniczych Odessa SA powiedział, że batonik miał być żartem, który trochę zawstydzi przywiązanych do zakąski obywateli: batoniki są owinięte w czerwoną folię, a na opakowaniu widnieje podobizna wąsatego kozaka, który żuje słoninę. Podobno jednak batoniki zostały błyskawicznie wykupione przez klientów kijowskich sklepów.

    źródło: Gazeta Wyborcza 12.01.2001



  • Dwulatek postrachem supermarketów. Dwuletni Brytyjczyk Harry Fairweather posiada cechę będącą utrapieniem dla sprzedawców okolicznych supermarketów. Lekarze udowodnili, że jego organizm wytwarza fale magnetyczne uruchamiające sklepowe alarmy. Zawsze kiedy rodzice zabierają go na zakupy, w pomieszczeniu rozlega się dzwonek sygnalizujący kradzież. Do niedawna mama musiała go rozbierać udowadniając, że niczego nie ukradli. Obecnie wszyscy w okolicy przywykli do niezwykłej zdolności malucha. Dźwięk dzwonka nie wywołuje juz zamieszania, a pracownicy mówią po prostu "Cześć, Harry".

    źródło: Angora 10.12.2000 za: PAP



  • Księżniczka mamutów. Tajlandzka ekspedycja naukowa wyruszyła na poszukiwanie stada mamutów. Przewodzi jej księżniczka Rangsrinopador Yukol, konserwatorka przyrody i daleka krewna króla. Twierdzi, że w 1984 roku w lasach północnej Tajlandii udało się jej sfilmować włochate słonie. Eksperci są jednak sceptyczni.

    źródło: Gazeta Wyborcza 08.12.2000



  • Unia w kórniku. W XXI wieku kurom-nioskom nie wystarczy już zwykły kogut. Do znoszenia jaj potrzebować będą luksusów i muzyki Mozarta. | Problem niosek jest od kilku miesięcy kością niezgody wśród urzędników Unii Europejskiej w Brukseli. Ministrowie rolnictwa krajów członkowskich uzgodnili niedawno polepszenie warunków pracy kur, zwiększając powierzchnię kurników przypadającą na statystyczny dziób do 550 centymetrów kwadratowych. To jednak nie zadowoliło kurzych obrońców ze Szwecji. Domagają się oni 600 centymetrów kwadratowych dla każdej nioski, a ponadto grzędy do siedzenia i piasku do ich ulubionych, piaskowych kąpieli. Ponadto taśmociąg zabierający świeżo zniesione jaja powinien działać cicho, aby spracowanych kur nie stresować. Ponieważ Szwedzi dla swoich planów napotykają w Unii opór, wprowadzili na razie odpowiednie regulacje prawne u siebie. Poza wymienionymi już luksusami, hodowcom kur zaleca się puszczanie w kurnikach muzyki poważnej, np. dzieł Mozarta. Ma to ukoić sterane nerwy kur i sprawić, że będą znosiły jaja koncertowo. | A ja mam sterane nerwy, kiedy czytam, czym zajmują się te pasibrzuchy i bumelanci z Unii Europejskiej. Czy naprawdę nie ma w tej Europie ważniejszych spraw niż kurza dupa?

    źródło: Angora 26.11.2000 za: CKM nr 10



  • Siusianie wzbronione. Albański funkcjonariusz straży granicznej został aresztowany, bo poszedł za potrzebą w krzaki po drugiej stronie granicy - do Macedonii. Macedoński patrol graniczny zakuł go w kajdanki i odprowadził na posterunek. Po złożeniu wyjaśnień Albańczyk został zwolniony. Tłumaczył się, że po albańskiej stronie nie było żadnych zarośli, a ponieważ jest człowiekiem wstydliwym, przekroczył granicę w poszukiwaniu ustronnego miejsca.

    źródło: Gazeta Wyborcza 15.09.2000



  • Pierwszy krok w chmurach. Niecodzienną kuracje odmładzającą stosuje 101-letnia staruszka. Pani Madeleine Borel ze Szwajcarii młodzieńczych sił i wigoru dodaje... latanie na paralotni. - Czuję się wtedy wolna jak ptak - twierdzi. Szwajcarka postanowiła tak uczcić swoje 101. urodziny. Kiedy po raz kolejny wzbiła się w przestworza, ze zgrozą w oczach obserwowali ją z ziemi młodsi krewni. - Tchórze - zakpiła z nich pani Borel już po wylądowaniu. Po raz pierwszy staruszka poleciała na paralotni w wieku 96 lat. Ze Szwajcarką za każdym razem leci wykwalifikowany lotniarz - dla towarzystwa, oczywiście.

    źródło: Gazeta Wyborcza 15.09.2000



  • Słynny nasz zapaśnik Zbyszko Cyganiewicz podczas pobytu w Stanach Zjednoczonych otrzymał propozycję pojedynku z bykiem i zgodził się, skuszony tak zwaną korzyścią materialną. Kiedy jednak na zapleczu cyrku spojrzał w oczy swojemu przeciwnikowi, ogarnęły go wątpliwości i chciał się wycofać. Rozwiązanie zaproponowali mu sekundanci, cwaniacy z Polski, którzy mieli partycypować w zyskach, a nie musieli wychodzić na arenę. Oni to uraczyli byka kilkoma bochenkami chleba, dobrze nasączonego wódką. | Kiedy byk wyskoczył na arenę, wyglądał jeszcze groźniej niż na trzeźwo. Parskał i rył trociny racicami. Cyganiewicz stał z duszą na ramieniu, ale dzięki zawodowemu nawykowi obserwowania przeciwnika zauważył, że ten zaczyna przewracać oczami. Zapaśnik skoczył, chwycił go za rogi i dalej już jego praca polegała na jak najdłuższym utrzymywaniu byka na nogach. W końcu puścił bydlaka, udając, że go rzuca na ziemię.

    źródło: Nowa Fantastyka wrzesień 2000



  • Włamanie do chrzanu. Choć 36-letni mieszkaniec Przeciszowa wybrał mało finezyjny sposób włamania się do Baru Ludowego przy ulicy Wyzwolenia w Bielsku-Białej, początkowo skok przebiegał bez zbytnich komplikacji. W nocy, 28 lipca, mężczyzna najpierw zerwał kłódki z kraty zabezpieczającej drzwi, później nie trudząc się forsowaniem kolejnych zamków, wybił po prostu okno i w ten sposób dostał się do środka. Zebrał łupy i... szczęście go opuściło. Po wyjściu z baru natknął się od razu na policyjny patrol. (...) Funkcjonariusze znaleźli przy mężczyźnie słoik chrzanu i kostkę drożdży. Wartość zrabowanych przedmiotów ustalono na... 3 złote. Być może na dość specyficzny dobór "fantów" wpływ miał stan, w jakim znajdował się pechowy włamywacz. W jego krwi znajdowało sie bowiem 1,8 promila alkoholu. Dlatego też przed rozpoczęciem postępowania policjanci odwieźli amatora chrzanu na bielską Izbę Wytrzeźwień.

    źródło: Angora 27.08.2000 za: Kronika Beskidzka nr 31



  • Pech złodzieja. Pewien brazylijski złodziej nie mógł wybrać gorszego dnia na obrabowanie pasażerów w autobusie w Rio de Janeiro. Po ograbieniu ich z 800 dolarów przestępca wyskoczył z autobusu, trafiając prosto na... 410-osobowy kordon policji zgromadzonej na jednym z placów. Odbywała się tam akurat ceremonia z udziałem gubernatora Rio. W pościg za zdezorientowanym złodziejem puścił się sam głównodowodzący policji wojskowej. Ścigany próbował jeszcze wskoczyć do któregoś z przejeżdżających autobusów, ale pogoń nie trwała długo.

    źródło: Gazeta Wyborcza 31.07.2000



  • Najdroższe tic-taki świata. Trzy cukierki Tic-Tac w oryginalnym opakowaniu kosztowały mieszkańca Legnicy 250 zł. Kupił je od 22-latka z Głogowa, który reklamował je w lokalnej gazecie jako viagrę. Po wyroku sądu pomysłowy oszust oprócz trzymiesięcznej kary w zawieszeniu musi oddać powodowi pieniądze. Sędzia orzekł również "przepadek dowodu rzeczowego" w postaci trzech tic-taków.

    źródło: Gazeta Wyborcza 31.07.2000



  • Ekokrowy. Krowy wniosą "bezbolesny wkład" do zmniejszenia emisji gazów wywołujących efekt cieplarniany. Brytyjscy naukowcy będą aplikować zwierzętom bakterie, aby nie odbijało im się metanem. Krowy i w mniejszym zakresie owce wytwarzają jedną czwartą globalnej emisji metanu. - jednego z gazów, które wywołują efekt cieplarniany.

    źródło: Gazeta Wyborcza 31.07.2000



  • Klo$zard. Tomas Martinez, 67-letni kloszard żyjący na ulicach jednego z miast Boliwii, na widok policjantów rzucił się do ucieczki. Tymczasem policja chciała jedynie pomóc prywatnemu detektywowi, który miał odnaleźć dziedzica fortuny. Martinez okazał się jedynym spadkobiercą sześciu milionów dolarów pozostawionych przez jego byłą żonę.

    źródło: Gazeta Wyborcza 25.07.2000



  • Kalesony z podpisem. Biegacz narciarski Vegard Ulvang sprzedaje bieliznę z własnym autografem. Już w 1994 roku po igrzyskach w Lillehammer jeden z norweskich inwestorów proponował Ulvangowi kupno praw do jego nazwiska, które miało być umieszczone na wełnianych skarpetach. Wtedy odmówił. Jednak w 1996 roku, jak mówi "dla żartu i świętego spokoju", zainwestował w 50 proc. akcji firmy tekstylnej Elite Sport. - Znalazłem niszę rynkową - chwali się. W ubiegłym roku tylko na rynku norweskim firma sprzedała kalesony i skarpety za blisko 6 mln dolarów. Prasa nazywa narciarza "chłopakiem w złotych majtkach".

    źródło: Gazeta Wyborcza 25.07.2000



  • Koń stoik. Niezwykłym spokojem wykazał się siedmioletni ogier Pico, który wpadł do studni w norweskiej miejscowości Mandal. Szukająca zaginionego konia właścicielka usłyszała dziwne bulgotanie. Nachyliła się nad studnią i ujrzała głowę Pico, jak wynurzał głowę z wody, by zaczerpnąć powietrza, a potem wydychał powietrze pod wodą puszczając bąbelki. Wezwani strażacy sprawnie wydostali ogiera z potrzasku. Zwierzę nie odniosło żadnych obrażeń, nie było też ani trochę zdenerwowane. - Pico jest bardzo spokojnym koniem - wyjaśniła właścicielka.

    źródło: Gazeta Wyborcza 25.07.2000



  • Szmery na działce. Zdarzyło się to w sobotni wieczór na działce nr 125 przy ul. Foluszowej w Zielonej Górze. | Franciszek Niedźwiecki, prezes Ogródków Działkowych im. Karola Świerczewskiego, siedział sobie na działce, aż tu nagle usłyszał jakieś szmery. Gdy z latarką w ręku sprawdzał, co się dzieje, znienacka zaatakował go Zygmunt Sawaściuk, radny AWS. Doszło do bójki, która trwała 45 minut. | Poszkodowany prezes Niedźwiecki trafił do szpitala na chirurgię. Piętro wyżej, na ortopedii, wylądował radny Sawaściuk. - Mam złamaną nogę - mówi radny. - Tak mnie pobił prezes. | Radny ma swoją wersję zdarzeń. Też usłyszał szmery, wyskoczył z altanki i zauważył kogoś w "szkodzie". Był to prezes Niedźwiecki, łatwy do rozpoznania. - Ma taką wielką latarkę, chyba wojskową - opisuje radny, działkowiec od 25 lat, z licznymi dyplomami za wzorowe prowadzenie ogródka. - Prezes zaproponował mi rozmowę, a potem znienacka zaświecił latarką w oczy, zdzielił czymś w głowę i uderzył w nogę. | O co pobili się działkowicze? Według prezesa Niedźwieckiego radny Sawaściuk nielegalnie podwyższył ogrodzenie na działce i nie stosował się do zaleceń zarządu działek. Sawaściuk prostuje: - Prezes jest cholerykiem. Przezywał mnie "bezradny radny". I to wszystko przez to, że podwyższyłem płot. Owszem, podwyższyłem, bo były kradzieże. | Sprawę bada prokuratura.

    źródło: Gazeta Wyborcza 21.07.2000



  • Palec z erratą. Nowy regulamin armii rumuńskiej nakazuje, by żołnierze bez czapki na głowie salutowali, przystawiając środkowy palec do skroni - podaje dziennik "Jurnalul National". Jak wiadomo, podniesienie środkowego palca uchodzi za niegrzeczny i nieprzyzwoity gest. Rzecznik rumuńskiego ministerstwa obrony kapitan Gelaledin Nezir przyznał wczoraj, że taki wzór salutowania znalazł się w egzemplarzach nowego regulaminu, a wszystkiemu winien jest... błąd drukarski. Ministerstwo zapewnia, że wydrukuje erratę i dołączy do wszystkich egzemplarzy regulaminu.

    źródło: Gazeta Wyborcza 18.07.2000



  • Miłość jak narkotyk. Tę banalną prawdę potwierdzili ostatnio naukowcy. Badacze pokazywali zakochanym zdjęcia partnerów lub partnerek, co wywoływało natychmiastowe zmiany chemiczne w mózgu. Zmiany te zachodziły dokładnie w tych samych rejonach mózgu, które aktywizowane są również przez narkotyki. Osoby zakochane poznać można m.in. po szklanych oczach i ograniczonej zdolności oceny partnera.

    źródło: Gazeta Wyborcza 18.07.2000



  • Mały chłopiec wygrał z wielkim Benem. Kanadyjczyk Ben Johnson, zwycięzca biegu na 100 m na olimpiadzie w Seulu, przegrał wyścig z małym chłopcem, który ukradł mu portfel. Johnson został okradziony na Via Veneto w Rzymie przez grupę dzieci cygańskich. Zagadały go, a jedno z nich wyrwało mu portfel z 4900 dol. Sprinterowi udało się dogonić i złapać jedno z dzieci, ale sam złodziej był od niego szybszy. Ben Johnson stracił olimpijski medal za stosowanie dopingu. Niedawno podpisał trzymiesięczny kontrakt na trenowanie syna libijskiego dyktatora Muammara Kadafiego.

    źródło: Gazeta Wyborcza 13.07.2000



  • Mama syrenka... Półnaga syrena, wylegująca się na skale, przykuwa uwagę turystów w jednym z norweskich fiordów. - Jeden gość wyskoczył z łódki i zaczął ku mnie płynąć - powiedziała agencji Reuters syrena. Blondwłosa piękność tak naprawdę nazywa się Line Oexnevad, ma 37 lat, dwójkę dzieci, na co dzień pracuje w szpitalu. Bycie syreną to okazjonalna "fucha", za którą płacą lokalne władze.

    źródło: Gazeta Wyborcza 01.07.2000



  • Pozew nie z tej ziemi. Mieszkaniec stanu Wirginia Larry Bryant złożył w sądzie pozew przeciw swemu gubernatorowi. Zarzuca mu, że... nie chroni mieszkańców stanu przed porwaniami przez kosmitów. Bryant powiedział dziennikowi "Washington Post": - Wierzę, że UFO to poważna sprawa i że świadkowie mówią prawdę. W pozwie domaga się m.in. dogłębnej analizy działań kosmitów na ziemi oraz stworzenia sił szybkiego reagowania, które przeciwdziałałyby porwaniom i doprowadziły ufoludki przed oblicze sądu.

    źródło: Gazeta Wyborcza 01.07.2000



  • Utrata z ulicy Utrata. Kompletny sprzęt do połowu ryb metodą elektryczną oraz kilka kilogramów jeszcze żywych węgorzy odkryli suwalscy policjanci w jednym z samochodów zatrzymanych kilka dni temu przy ul. Utrata. Ani kierowca, ani dwaj pasażerowie nie potrafili odpowiedzieć, skąd w ich pojeździe wziął się dziwny sprzęt i ryby. Mężczyzn zatrzymano w nadziei, iż powróci im pamięć (...) | A my mamy nadzieję, że komuś powróci rozum.

    źródło: Angora 21.05.2000 za: Gazeta Współczesna nr 85



  • Mode de mode. Jan Matejko był projektantem mody? Nie, oczywiście to zbyt niepoważne zajęcie dla szacownego autora "Hołdu pruskiego" i "Bitwy pod Grunwaldem". A jednak ma on na swym koncie publikacje pt. "Ubiory w Polsce" i zaprojektował kilka dziewiętnastowiecznych kiecek oraz strój ślubny dla siebie i suknie dla panny młodej. Któryż pan młody tak się dzisiaj zachowuje? (...) Pewnie kilku by to potrafiło, tylko po jakie licho projektować dzisiaj dziewiętnastowieczne kiecki?

    źródło: Angora 21.05.2000 za: ?



  • Dwóch małych za mało. Do dwóch małych fiatów zakradł się w czwartek w nocy 20-letni Miłosz D. z Torunia. Najpierw włamał się do fiacika zaparkowanego przy Szosie Chełmińskiej. Z auta wymontował stacyjkę i próbował uruchomić pojazd. Nie udało się to jednak, bo w aucie nie było akumulatora. Miłosz D. pozostawił pierwszy samochód i z innego "malucha" wymontował skrzynkę narzędziową i akumulator. Gdy zakładał skradziony akumulator, został zatrzymany przez policjantów patrolujących ulicę. | (komentarz odredakcyjny: Okazuje się, że potrzebne są co najmniej dwa "maluchy", aby sklecić z nich coś, co nadaje się do jazdy. A i też nie zawsze.)

    źródło: Angora 13/2000 za: Nowości nr 59



  • Nogami po aucie. W tym tygodniu na ul. Szewskiej pewien wrocławianin widząc samochód zaparkowany w poprzek chodnika, nie zszedł na jezdnię, tylko wskoczył na maskę auta, przeszedł po jego dachu i zeskoczył po drugiej stronie. | Strażników wezwał właściciel auta skarżąc się, że pieszy uszkodził mu wóz. Strażnicy po krótkiej rozmowie z pieszym i z kierowcą ukarali tego ostatniego mandatem (100 zł) za nieprawidłowe parkowanie, którego skutkiem było zatarasowanie całej szerokości chodnika. Przy okazji pouczyli kierowcę, że może sprawę zgłosić policji i w ten sposób domagać się od pieszego ewentualnego odszkodowania za zniszczenie samochodu. Pieszy zaś stwierdził, że ten, kto parkuje auto na chodniku, musi liczyć się ze wszelkimi konsekwencjami swojego aspołecznego czynu.

    źródło: Angora 13/2000 za: Wieczór Wrocławski nr 55



  • Włamał się do kolegi. Niespełna 20-letni mieszkaniec Skarżyska obserwował lokal w bloku przy ul. Piłsudskiego. Gdy z mieszkania wyszedł starszy mężczyzna, pozalepiał wizjery w drzwiach sąsiadów gumą do żucia i za pomocą łomu dostał się do wnętrza upatrzonego lokalu. Jakie było jego zdumienie, gdy tuż za progiem dostrzegł swojego znajomego, jak się okazało mieszkającego tu wraz z ojcem. Sam lokator również nie mógł zrozumieć, dlaczego kolega zniszczył mu drzwi, a na ramieniu dźwiga sporej wielkości torbę. Niedoszły złodziej, który najwyraźniej źle ocenił sytuację w interesującym go mieszkaniu, rzucił się do ucieczki. Zdaniem policji, doznał szoku widząc lokatora, w dodatku doskonale znaną sobie osobę. Poszukiwania włamywacza, który od pechowego "skoku" nie pokazuje się w swoim mieszkaniu, prowadzi Komenda Powiatowa Policji w Skarżysku.

    źródło: Angora 12/2000 za: Echo Dnia 60/2000 (11-12.03)



  • Bezdomny z gestem. Mieszkaniec ul. Karwowskich zaprosił do swego domu bezdomnego kolegę. Ten, wykorzystując chwilę nieuwagi domownika, wszedł do pomieszczenia gospodarczego i ukradł czarną saszetkę, w której było 8 tysięcy marek. Po kilku godzinach bezdomny udał się do leszczyńskiej noclegowni, w której na stałe przebywał. Tam pochwalił się swoim towarzyszom cennym łupem. Złodziej zaczął bawić się z kompanami w "łapki". Gra polegała na tym, że pozostali bezdomni mieli odgadywać, w której ręce sprawca trzymał zwinięty 100-markowy banknot. Osoby, które prawidłowo wskazały dłoń, otrzymywały pieniądze. | - Jak do tej pory udało nam się odzyskać zaledwie 100 marek - informuje Piotr Rosiński, rzecznik prasowy komendanta miejskiego policji w Lesznie. - Znamy personalia sprawcy i wkrótce wyślemy za nim list gończy. | Finałem całej sprawy jest przykra wiadomość o śmierci poszkodowanego, który zmarł na zawał.

    źródło: Angora 8/2000 za: Panorama leszczyńska 6/2000



  • Jeleń górą. Podczas polowania w lasach powiatu leszczyńskiego w Wielkopolsce jeleń zaatakował naganiacza. Poturbowany mężczyzna trafił do szpitala. Zwierzę chciało przerwać kordon nagonki i wtedy rzuciło się na naganiacza. | - Poturbowany mężczyzna miał przebitą rogiem czaszkę i uszkodzoną tkankę mózgu. Operacja neurochirurgiczna trwała cztery godziny i powiodła się. Pacjent czuje się dobrze. | (komentarz odredakcyjny: Na ogół to jelenie tracą na kontaktach z naganiaczami, a tu, proszę, jakie piękne odstępstwo od normy. Niefortunny naganiacz powetuje sobie, z pewnością, straty na innym jeleniu. Od tego przecież one są.)

    źródło: Angora 6/2000 za: Dziennik - magazyn nr 5



  • Pijany jak słoń. 15 słoni napadło w środę na wioskę Pradżapatibosti w stanie Assam, zerwało strzechy z chat, a następnie wypiło piwo ryżowe pędzone przez wieśniaków. Pijane słonie zadeptały na śmierć cztery osoby, zniszczyły pola ryżowe i wiele chat. (...) | Opierając się na powyższym przykładzie, powinniśmy przestać mówić, że ludzie zachowują się jak bydlęta, skoro bydlęta zachowują sie jak ludzie.

    źródło: Angora 05.12.1999 za: Dziennik Łódzki nr 250



  • Kot złodziejem. Kocur Tommy, mieszkający wraz ze swoją panią Ali Daffin w Londynie, jest... złodziejem. Uwielbia przynosić swojej opiekunce różne przedmioty. Gdy Ali budzi się rano, jej zwierzak już czeka przy łóżku ze zdobyczą. | Najpierw Tommy znosił do domu małe rzeczy: chusteczki do nosa, skarpetki, pończochy. Teraz nauczył się dźwigać cięższe przedmioty: czapki, parasolki, portfele i buty. W sumie kot skradł z sąsiedztwa ponad 50 "łupów". W końcu pani Daffin poszła z kotem do weterynarza. Lekarz powiedział, że kocur ma wyjątkowo dużą potrzebę magazynowania zdobyczy, i, niestety, nie można go z tego wyleczyć...

    źródło: Angora 28.11.1999 za: Super Express



  • Sypialnia pełna wynalazków. Dziennikarze brytyjskiego wydania pisma "Focus" ogłosił listę najdziwniejszych wynalazków. Otwiera ją latające biurko. Mebel ma przedziały wypełnione gazem lżejszym od powietrza. To rozwiązanie pozwala umieścić go pod sufitem, kiedy akurat chcemy w małym pokoju rozłożyć na noc łóżko. Muzyczne prezerwatywy mają mniej praktyczne znaczenie, ale bardzo umilają przedłużający się akt miłosny. Pod wpływem mocnego nacisku prezerwatywa taka wygrywa skoczne melodyjki. W nieopalanej sypialni bardzo przyda się nowe urządzenie grzewcze: specjalną rurką oddech śpiącego kierowany jest na palce stóp.

    źródło: Wróżka 10/1999



  • NERKA W SIECI. W największym na świecie internetowym domu aukcyjnym "eBay" pojawiła się makabryczna oferta sprzedaży ludzkiej nerki. Początkową cenę ustalono na 25 tys. dolarów, jednak zanim właściciel domu aukcyjnego wycofał kontrowersyjną ofertę (sprzedaż własnych organów jest w USA zakazana) nerka osiągnęła już zawrotną cenę 6 milionów dolarów. Tłumaczono, że każdego dnia wystawianych jest na licytację 2,5 miliona rzeczy i pracownicy firmy nie są w stanie wyłonić z tej puli nielegalnych pozycji. Wcześniej za pośrednictwem "eBay" można było kupić np. wyrzutnię rakiet wraz z amunicją.

    źródło: Machina 11/1999



  • Z życia samorządów. Jak podaje "Przegląd Tygodniowy", w Lęborku doszło do małego skandalu towarzyskiego, w który zamieszany jest nowo wybrany radny oraz wiceburmistrz. Mianowicie wiceburmistrz, który najwyraźniej nie lubi nowego radnego, porysował jego samochód ostrym narzędziem. Na niekorzyść wiceburmistrza przemawia dodatkowo okoliczność, iż w momencie, gdy zauważył świadków, zbiegł z miejsca przestępstwa i ukrył się za najblizszym blokiem.

    źródło: Polityka nr 49 (2170), 05.12.1998



  • Zatroskany rzecznik. prasowy rządu oświadczył pewnego dnia, że premier ma wysokie ciśnienie i w związku z tym bierze kilka dni urlopu. Zdumiony premier zdementował w radiu: "To jest zupełne nieporozumienie. Jeśli miałem przejściowe nadciśnienie, to w momencie, gdy wyczytałem tę wiadomość."

    źródło: Polityka nr 49 (2170), 05.12.1998



  • Pracowity dzień sekretarki. W ubiegłym tygodniu lubliniecką policję powiadomiono o "numerze", jaki szefowi jednej z lublinieckich firm wykręciła sekretarka. Kobieta, w ciągu jednego dnia zdążyła skraść z firmy forda escorta, następnie podrobiła czek Banku Śląskiego, na podstawie którego wyłudziła 49.000 zł, wreszcie na zakończenie dnia skradła z kasy firmy 130.000 zł w gotówce w różnych walutach. Sekretarka z plonem pracowitego dnia zniknęła. Szuka jej policja, marzą o jej powrocie właściciele zubożałej nieco firmy. | - Mówią, że dobra sekretarka, to prawdziwy skarb. Powyższy przykład udowadnia, że zła sekretarka też jest sporo warta.

    źródło: Angora 21.06.1998 za: Gwarek nr 22



  • W Krakowie "Młodzi Konfederaci" złożyli w prokuraturze doniesienie o przestępstwie, czyli o szerzeniu pornografii, bo "EMPOL" wypuścił wkładki do segregatorów z gołymi bohaterkami animowanego serialu "Czarodziejka z Księżyca". W prokuraturze dowiedzieli się, że ktoś ich ubiegł i też takie doniesienie złożył. | Producent wkładek zapytał Joannę Bachanek z "Gazety Krakowskiej", czy "rozebrana Barbie" to też pornografia? Odpowiedzi nie znalazłem.

    źródło: Angora 24.05.1998



  • Łoś stanął okoniem. Łoś przekraczający w poprzek trasę Warszawa - Katowice doprowadził wczoraj w nocy do wypadku. | W nocy ok. 2.30 Tadeusz K. jechał w kierunku Warszawy. Gdy był koło Radziejowic (Skierniewickie), wprost pod jego nexię wyszedł łoś. Kierowca odbił w bok, ale zwierzę potrącił. Samochód wpadł do rowu i stanął w płomieniach. Kierowcy i jego pasażerowi udało się wydostać z auta. Przejeżdżających tędy kilkanaście minut później kierowców dwóch ciężarówek tak zafrapował widok leżącego na jezdni łosia i płonącego w rowie auta, że nie zwrócili uwagi na siebie. Przyczepa z napojami wjechała w furgon z alkoholem. Jezdnią zaczęła płynąć rzeka płynów. A łoś, który dotąd nie ruszał się, nagle wstał i pobiegł do lasu.

    źródło: Gazeta Wyborcza 20.05.1998



  • WIOSNA. Mimo wszystko wiosna budzi w ludziach chęć do życia. | Wiosnę poczuł pacjent jednego z wrocławskich szpitali. Straż miejska spotkała go na ulicy w piżamie, domowych pantoflach, a na ramieniu miał wenflon (igłę w żyle). Strażnikom powiedział, że wyszedł, aby... zaczerpnąć świeżego powietrza. Uznali, że ma go już dość i odstawili do szpitala.

    źródło: Angora 29.03.1998



  • Polka potrafi. Co miesiąc w sklepie nocnym w podwarszawskich Mordach pojawiało się czterech mężczyzn. Właściciel sklepu pokornie płacił im tzw. prowizję za ochronę. | We wtorek gangsterów dopadł pech. W sklepie dyżurowała żona właściciela. Gangsterzy zażądali 900 zł. Zaczęła się duskusja. Po 40 minutach kobieta złapała za wałek do ciasta. Efekt? Herszt bandy w szpitalu, a jego kompani w areszcie. | I tak oto jedna z legend o polskich gangsterach rozpada się w drobny mak pod uderzeniami zwykłego wałka do ciasta.

    źródło: Angora za: Gazeta Wyborcza nr 8 (02.02.1997)



  • Włamanie do obory i zuchwały rabunek mleka - poprzez wydojenie krowy - miały miejsce z soboty na niedzielę w Wólce Tarnawskiej w woj. chełmskim - doniosła miarodajna gazeta. Dzięki temu wieś ta z dnia na dzień stała się znana w całym regionie, a niebawem rozsławią ją agencje światowe, bo o tak sensacyjnym zdarzeniu świat jeszcze nie słyszał.

    źródło: Angora za: Dziennik Wschodni nr 26 (31.01.1997)



  • Szekspir spłacony. Dług zaciągnięty w 1599 roku u burmistrza miasta Stratford-upon-Avon Johna Szekspira, ojca wielkiego angielskiego dramaturga Williama, zostanie niebawem zwrócony -podał wczoraj "Daily Mail". Derick Smithers, potomek Szekspira, ma się udać do Marlborough, gdzieburmistrz podczas publicznej ceremonii odda mu 21 funtów szterlingów (32 dolary). Władze Marlborough nie zapłacą odsetek (ok. 150 tys. funtów szterlingów, czyli 230 tys. dol.), gdyż zrujnowałoby to finanse miasta.

    źródło: Gazeta Wyborcza 31.07.1996



  • Zwłoki nagrodzone. Przekrojone krowie zwłoki i cielę zanurzone w zielonkawej formalinie - dzieło brytyjskiego artysty Damiena Hirsta - zostało nagrodzone najbardziej kontrowersyjną w Wielkiej Brytanii nagrodą Turnera (20 tys. funtów). Następnym zamierzeniem laureata ma być znalezienie sposobu, aby umieszczone w gablocie zwłoki zwierząt mogły ulegać rozkładowi, ale tak, aby okropna woń nie wydostawała się na zewnątrz. Rywalką Hirsta była Mona Haotum, która nakręciła 12-minutowy film wideo ukazujący wnętrze intymnych otworów jej własnego ciała.

    źródło: Gazeta Wyborcza, 30.11.1995



  • Los sprzątaczki. Bezrobotna sprzątaczka z brazylijskiego miasta Fortaleza spaliła los na loterię, który przyniósł jej wygraną wysokości 60 tys. dolarów - poinformowała wczoraj brazylijska prasa. | Maria Benoiza Nascimento jest bowiem członkinią sekty, która wyrzeka się wszelkich doczesnych dóbr. Posiadaczka szczęśliwego losu zostałš ostrzeżona przez przywódcę sekty, że jeśli przyjmie pieniądze, zginie w katastrofie lotniczej i pójdzie do piekła. Gdy jednak kobieta po powrocie do domu wyznała wszystko mężowi, ten najpierw dotkliwie ją pobił, a potem porzucił. Teraz Maria Benoiza ma tylko nadzieję, że będzie w stanie udowodnić organizatorom loterii, iż to właśnie ona kupiła los.

    źródło: Gazeta Wyborcza 03-04.12.1994)



  • Staruszka pod prąd. Blady strach padł na kierowców jadących w pobliżu Belfort we wschodniej Francji autostradą A-36. | Jechała tam samochodem 82-letnia staruszka, tyle że pod... prąd. W ten sposób pokonała 5 kilometrów! | Nie dziwiły jej nadjeżdżające z naprzeciwka samochody, które migały światłami jak oszalałe. | - Myślałam, że ostrzegają mnie przed patrolem policji, który czai się gdzieś w pobliżu - wyznała starsza dama żandarmom, którzy przerwali jej szarżę po autostradzie. Policjanci odebrali jej prawo jazdy i odwieźli do domu.

    źródło: Express Wieczorny, 26-27.11.1994



  • Policjanci z Nowego Dworu Mazowieckiego zatrzymali dwóch młodzieńców, mieszkańców tego miasteczka, którzy ukradli zaparkowaną przy ul. Berlinga... syrenę 105. Prehistoryczne auto uległo szybko, ale, po krótkim pościgu, policyjny radiowóz okazał się lepszy. Nie byłoby w tym może nic nadzwyczajnego, bo ludzie kradną różne rzeczy, jednak jeden ze sprawców właśnie dziś, 18 października, obchodzi swe osiemnaste urodziny. Czegóż by tu chłopakowi życzyć?

    źródło: Sztandar Młodych 18.10.1994)



  • ORYGINALNA METODA. Niekonwencjonalną metodę na poskramianie niesfornych kierowców samochodowych zastosowali ojcowie pewnego miasta w Kalifornii. Oto w miejscu, gdzie często dochodziło do kolizji z powodu nadmiernej prędkości jazdy - ulokowano stado 85 kur z zadaniem... wchodzenia na jezdnię. Po kilku miesiącach eksperymentu żyje jeszcze kilkanaście kur, kierowcy jeżdżą jednak wolniej i ostrożniej, a koszty wypadków równają się cenie ziarna dla ofiarnych ptaków.

    źródło: Motor lata 80-te



  • Wydział Kryminalny we Wrocławiu poszukuje bezskutecznie autobusu marki Jelcz WRA-597 R. Prasa, niestety, nie donosi czy autobus został ukradziony razem z pasażerami. I pomyśleć, że przez lata nam mówiono o wyższości autobusów marki Berliet. A tu okazuje się, że i Jelcze mają wzięcie...

    źródło: Motor lata 80-te za: Przegląd Tygodniowy



  • Ubrania dla bałwanów. Francuska arystokratka pani de la Bresse, która zmarła w r. 1876, zapisała cały swój wielki majątek na ciepłe ubrania dla śnieżnych bałwanów. Gorzej, że dziwaczny testament z całą powagą wykonały inne, żywe bałwany, marnując fortunę na głupstwo.

    źródło: Młody Technik 11/1974



  • Europejska społeczność Shartumu opisana była przez niemieckiego podróżnika Alfreda Brehma jako "szumowiny i łotry, szubrawcy i wydrwigrosze". Lord Kitchener, brytyjski bohater, który pod Omdurmanem rozbił armie kalifa, kazał zburzyć grobowiec Mahdiego, a ciało proroka wywlec z grobu i spalić w piecu parowozu. Do tego stopnia przeświadczony był o prawie Europy do zbawienia Afryki siłą, iż po bitwie pod Atbarą w roku 1898, w środku Sudanu, zapytał wodza pokonanej armii sudańskiej: "Dlaczego przybyłeś do mego kraju zabijać i palić?" | Uznano, że przesadził dopiero wówczas, gdy wpadł na pomysł zrobienia z czaszki Mahdiego kałamarza i wysłania w prezencie królowej Wiktorii, co na szczęście mu wyperswadowano.

    źródło: National Geografic 3/2001


    Powrót do strony głównej Powrót do treści niefantastycznych