Nagroda imienia Andre Norton




To najbardziej zagadkowa z polskich nagród. Nikt już dokładnie nie pamięta, kiedy funkcjonowała, ani jakie teksty zdobyły nagrody. Trudno też powiedzieć, co otrzymali laureaci (albo co mieli otrzymać)...
Z pewnością wiadomo jedno - nagroda była zorganizowana w formie nieustającego (znaczy się z corocznymi edycjami) konkursu literackiego na powieść lub opowiadanie fantasy. Jego zasady zostały opublikowane w którymś z pism w roku (najprawdopodobniej) 1991, a rozstrzygnięcie nastąpiło w roku 1992 (krótka notka znajduje się w numerze 4 Voyagera na stronie 25). W organizację konkursu zaplątany był Rebis, a to za przyczyną osoby Tadeusza Zyska (w 1994 odłączył się z własnym wydawnictwem Zysk i Ska), który miał przyjacielskie kontakty z Andre Norton (czy może z jej agentką). Bowiem to właśnie Andre Norton zaproponowała organizację takiego konkursu (nie tylko w Polsce zresztą - ponoć równocześnie odbył się podobny konkurs np. w USA), a także wyłożyła na to fundusze. Zwycięskie teksty miały zostać przetłumaczone na angielski i wydane w Stanach Zjednoczonych.
Niestety - stały się dwie rzeczy, które pogrzebały konkurs. Po pierwsze - na konkurs przyszło niewiele prac, a te, które przyszły, były żenująco niskiej jakości. Jury (w jego skład wchodzili na pewno Tadeusz Zysk i Jacek Pniewski) z ogromnym trudem wyłoniło jednego zwycięzcę w kategorii powieści, oraz wyróżniło dwa opowiadania. A wówczas okazało się, że właśnie zmarła agentka Andre Norton i inne sprawy są ważniejsze. I sprawa konkursu jakoś rozeszła się po kościach.
Do dziś na wspomnienie tego konkursu laureaci (zwłaszcza w dziedzinie powieści) zgrzytają zębami. I w sumie nic dziwnego - mimo, że wygrali, nic z niego nie mieli.





LAUREACI



Powrót do strony głównej Powrót do strony z nagrodami