MARY WOLLSTONECRAFT (GODWIN) SHELLEY - (30.08.1797 - 01.02.1851) - była córką wybitnego angielskiego myśliciela - Williama Godwina (jednego z pierwszych teoretyków anarchizmu). Ogromny wpływ na jej pisarstwo miał poeta Percy Bysshe Shelley, jej późniejszy mąż. Przeżyła go o trzydzieści lat i opracowała pośmiertne wydanie jego dzieł.
Jej przygoda pisarska zaczęła się bardzo szczęśliwie. Debiutancka powieść - "Frankenstein" - odniosła ogromny sukces i bardzo szybko weszła do kanonu literatury. A przecież powstała niejako z przymusu - była wynikiem towarzyskiej umowy zobowiązującej wszystkich uczestników wieczornych zebrań, odbywających się na jesieni 1818 roku w szwajcarskiej rezydencji Byrona, do opowiedzenia jakiejś "upiornej historii". Zebrania te zresztą przyczyniły się do powstania jeszcze jednej mrocznej opowieści - "Wampira", autorstwa lekarza i przyjaciela Byrona - Jakuba Polidoriego.
"Frankenstein" - historia o szalonym naukowcu, który powołuje do życia monstrum zlepione z fragmentów różnych ciał - był inspiracją dla kolejnych pokoleń pisarzy. To tutaj miały źródło przewijające się przez setki przyszłych opowiadań i powieści zastępy naukowców, których wynalazki przynoszą więcej cierpień, niż korzyści. Również dzięki tej powieści poczęto dostrzegać w potworach cechy ludzkie, personifikować je, a nie tylko straszyć ich potwornością i tępą nienawiścią do rodzaju ludzkiego (co spotkało na przykład smoki)...
Niestety, "Frankenstein" był pierwszą i zarazem ostatnią wartą uwagi książką w dorobku Shelley. Następne (a i tak było ich niewiele) nie miały już tak świeżych i ciekawych pomysłów.
O doktorze Frankensteinie (na imię mu było Wiktor), a raczej o jego monstrum (bezimiennym tak naprawdę), pewnie nie dane nam będzie zapomnieć przez kolejne stulecia. I to nie z powodu ponadczasowości prozy, a raczej z powodu tematu, który jest bardzo wdzięczny dla filmu. Do tej pory powstało już ponad 100 (sto) filmów z potworem w roli głównej (całkiem sporo w brytyjskiej wytwórni Hammer). To właśnie na tych filmach zbudował swoją karierę Boris Karloff - jego twarz, podmalowana na zielono i ozdobiona na czole grubymi szwami zapada naprawdę głęboko w pamięci...
A tak na marginesie - Frankenstein to dawna nazwa Ząbkowic Śląskich... ; )





BIBLIOGRAFIA:

1818 - "Frankenstein: or, The Modern Prometheus"
- "Frankenstein"
(tł. Henryk Goldmann - Wyd. Poznańskie 1989, Muza 1998, Muza/Świat Książki 2000)
1826 - "The Last Man"
1891 - "Tales and Stories of Mary Wollstonecraft Shelley" (The Evil Eye, The Mortal Immortal, The Invisible Girl)