Abonenci w oczach Obsługi Klienta





Niniejsze informacje nie mają na celu obrażenia kogokolwiek - są relacjami z telefonicznych rozmów przeprowadzonych w ciągu ostatnich trzech lat pracy w Dziale Obsługi Klienta w Multichoice, oraz Centrum Telefonicznego Abonentów w Canal plus. Celem tej strony jest wykazanie, że wina nie leży wyłącznie po stronie pracowników Obsługi Klienta. I że jest to praca bardzo trudna, za którą rzadko kiedy można oczekiwać wdzięczności abonentów. Takim znaczkiem: # zaznaczyłem kwestie wygłaszane przez pracownika CTA.


CYTATY


Klienci w Multichoice:

- Skurwysyny, notabene, psują mi zdrowie, wypisując mnie na przepustki. (chodziło o szpital)
- Nie znosiłem lat 60-tych już w latach 60-tych (o filmie).
- Ja nie jestem ani zdenerwowany, ani nie krzyczę, ale mogliby mi państwo podłączyć tę kartę.
- Dzień dobry. Mówi abonament.
- Doskonałe filmy. Żadnego nie przegapiliśmy.
- Mam taki niepokój wewnętrzny...


Klienci w Canal plus:

- Nie widza jej w skrzynce.
- Ile ma klawiszy? Zaraz, tylko zdejmę pokrywkę. Raz, dwa, trzy, cztery. No cztery.
- Co się panu wyświetla na ekranie? Brak klucza.
- Kupiliśmy licencję na kanał na 12 miesięcy.
- ...bo mąż mnie zabije i będzie rozwód w rodzinie.
- Jak byłem abonentem FilmNetu, to jakoś takie historie się nie zdarzały.
- Moje nazwisko jest Zygmunt Krzysztof, Z Nowego Sącza jestem.
- Tu abonent dzwoni z Nowogardu.
- Numer jest taki:...
- Dzień dobry panu, Ryszard mówi.
- Wie pan, ile się nalatałem z anteną na balkonie?
- O dwudziestej zaczyna się maniana.
- ...ale w dalszym ciągu franca mrugająca.
- Przyjadę do Warszawy i zastrzelę wszystkich.
- Nie... numer mieszkania to ja mam. Jeden, jeden, oczywiście, że jeden.
- Muszę panu trochę ponudzić.
- Mieliśmy pożar i papiery mi poginęły.
- Ja się nazywam Niedobitek i dzwonię ze Zgorzelca.
- Mam odcinek, przypomnienie opłaty, dostałem teraz też książeczkę. I od czego mam zacząć? - ...no, tego terminatora, eech, terminala. Trochę przesadziłem teraz.
- Tak jest w obstrukcji.
- Żona wyjechała i nie wiem co opłacać.
- Od 18.00 walczę z jednym sklepem.
- Ja jestem abonentem tego waszego dziadostwa.
- Podłączyłem dwa telewizory. Na jednym mam dźwięk, a na drugim obraz.
- ...ale, skoro ja płacę, to ja żądam.
- Rozumiem. To ja to porwę i wyrzucę.
- Wyjąłem taki monitor ze skrzynki.
- Pismo jest bardzo ładnie napisane, tylko treść pod zdechłym Azorkiem.
- No to ja chciałbym zamówić ten kabel. (na wstępie rozmowy)
- Sięgłam po umowę, a tutaj...
- Zadzwonię tam do nich, niech się przyszykują na moją wizytę.
- Dzień dobry, jestem Luźny... Tomasz.
- Wyłączyliście mi Canał plus. Pomyłkowo najprawdopodobniej.
- To ja bym dziękował już...
- Nie mam głosu, proszę pana.
- Niech przyjdą i poszpecą trochę w telewizorze.
- PCV jakiś tam na jedynkę (wymiana).
- Ja bym bardzo proszę.
- Dzień dobry, nazywam się 126151.
- Mamaa, chodź tutaaj. Teleefooon. (znudzony dziecięcy głosik)
- Warszawa? Łączę Kamień. (i cisza w słuchawce...)
- Przenosiłem dekoder na piętro i... (spadł?) nie działa...
- Dzień dobry, ja dzwonię ze Schwarzwaldu.
- Rejtanem się położę (jeśli przyjdziemy po dekoder).
- Tego kuriera to o kant dupy...
- Mam panu to włożyć i posłać? (jakieś wyjaśnienie)
- Sygnał mi odcięli, skurczybyki.
- Czy nie będzie jakiejś konsekwencji?
- Dostałem zaproszenie do zapłaty.
- Nie mogę łapnąć waszego numeru faxu. (zajęty)
- Co to jest? Ja już dzwonię piąty raz i ciągle mnie rozłą... (sygnał zajętości)
- Ja mam wyłączone, bo tam nie była wpłata.
- Mama, no dodzwoniłam się...
- Dzwonię, żeby zerwać z abonamentem.
- Mam obraz zagotowany
- Kot mi zrobił psikusa i nasikał na dekoder.
- Wie pan co, ja jeszcze raz zadzwonię. Dziecko płacze, drugi telefon, w mordę...
- Po trzech interwencjach dostałem w tym tygodniu wreszcie program listopadowy, a nawet dokładniej ujmując dwa programy listopadowe. (a jest już grudzień)
- Pozdrowienia dla Canalu plus. To znaczy, że jesteśmy zadowoleni z programu.
- Proszę o uzyskanie jakichś informacji.
- Przepraszam, czy aktywacja jest płatna co miesiąc?
- Dzień dobry, ja jestem synem tego pana (czyli abonenta, z którym przed chwilą rozmawiałem)
- Full betu nie mam.
- Jak by mógł pan przyspieszyć ten druk CSI. (a chodziło o cesję)
- Antena? Nie z tych olbrzymów.
- Ten analogiczny dekoder też będzie chodził?
- Ja dzwonię z województwa zielonogórskiego. Ale to jest chyba nieważne.
- Stary klucz został zjedzony przez psa.
- Ciężko mi jest teraz się określić.
- Dekoder w kwiatach mam strasznych.
- Można sporne sprawy o tak niecywilizowanej porze? (20.30)
- Ja chciałbym zauważyć, że mam zakodowany obraz.
- Ja chciałem z działem rachuby.
- Była próba ich rehabilitacji (o kluczu).
- Eutelsat mam w drodze przez drzewo liściaste.
- Ja tu dzwonię z telegazety.
- Schował mi się obraz Canal plus.
- Nie zdążyłem sobie nigdzie na trwałe zapisać. (numer ab)
- A ludzie instynktownie, jak pan wie, są przeciwni wszystkiemu, co ich niepokoi.
- Mój numer zgłoszeniowy to 2010976.
- Przed chwilą rozmawiałem z taką panią, ale PANU wszystko powiem.
- Ja wybaczyłem cyfrze. Jesteście za przyzwoici.
- Ja z dziurki ze ściany czerpię to... (sygnał Cplus)
- Q jak... no, wiadomo.
- (książeczka) Nie wiem, za jakie miesiące była. Dziecko się do niej dorwało. Już potem widziałem ją tylko w strzępach.
- Czy to Polska Kooperacja Telewizyjna?
- Odcięto mi antenę satelitarną...
- Ja nagrywam to pani "khm, khm".
- Dekoder oddałem już, kurwa, w styczniu.
- (klucz) Nie wiem od której strony mam czytać...
- No cóż, ja będę jutro rozmawiać z panią Gwiazdą. Bo pan widzę nie jest kompetentny. (życzę szczęścia) (kłótnia o to, że dystr nie wymieni bezpłatnie sprzętu w domu)
- ...ale spadłam z linii.
- Ale proszę pana, ja jestem literatem (głos się załamał) (młody człowiek - nie działa P2)
- Ja mam obrotnicę, wie pan, antenę, co się obraca.
- A nie wie pan przypadkiem, jak należy ustawić antenę? Na północ czy na południe?
- Dostaliśmy druk upominawczy.
- To badziewie zamówiłem w grudniu (cyfra plus). (...) A jak burdel miałem, tak mam.
- Faksuje wam - wy tak niedowidzicie...
- Ja jestem 75-ty w kolejce. To znaczy 75.000.
- Szpital Certus. Już łączę z doktorem Kosmowskim.
- Ja mam numer rezerwacji 18.300. Czy to znaczy, że ominęła mnie kolejka? (realizacja - 70.000)
- Tu jest taka częstotliwość oscylizatora...
- Mój numer abonencki... (jakiś tam). No i co mi pan powie?
- I nie możemy się tak bawić w ciuciubabkę. No.
- (trudno się dodzwonić) I wszyscy dzwonią do CTM-u. Cała wieś.
- Niech pan śledzi media (zażądał nazwiska) - Proszę odpowiadać tak albo nie, bo ta rozmowa jest nagrywana.
- Dzień dobry. Ja to od razu z grubej rury. Kurwa mać, ile ja będę czasu czekał na ten pierdolony dekoder. (senator RP)
- Co? Nie opłacone? No ja tę babę po prostu no... ja ją zamorduję.
- Dostałem zawiadomienie o zaniepokojeniu
- Dzień dobry. Od czego zaczniemy?
- (zaległość) została wpłacona. Oczywiście, że z opóźnieniem.
- Jestem waszym, kurde, widzem.
- Chciałem zadzwonić do państwa, bo...
- Dwa światełka się świecą w dekoderze, a tu szach-mat w telewizorze...
- W mroku, na waszej częstotliwości, pojawia mi się...
- Niech Szczęsny... Niech milczy lepiej... (komentarze w meczach)
- O jaki klucz panu chodzi?
- Czy to biuro abonentów?
- Mieliśmy opóźnienie troszeczkę niewielkie.
- Dokonaliśmy wymiany terminatora.
- Ja chciałbym odmówić abonament.
- Czy mógłby pan sprawdzić, czy fax doszedł w całości?
- To nie Canal plus, a Canal minus.
- To mi stoi, kurz pobiera...
- (pikanie kończącej się karty tel.) Mój numer A... Be... O...
- Stanik. Dzień dobry panu.
- Ja dzwoniłem o szesnastej i... O! Już się włączyło.
- Nastąpiła u mnie regulacja. (chodzi o wpłatę)
- Ja dzwonię w takiej nietypowej sprawie. Ale nie jestem z Radia Zet.
- Jestem trochę po drinku.
- Tak mnie tknęło...
- Dzwonię w sprawie braku działania Canal plus.
- Dostałam upomnienie. Wpłaciłam. Wyłączono mi. (zasada veni/vidi/vici)
- Mam napis "Brak Dekodera".
- W końcu z torbami pójdę na samym wysyłaniu. Pięć złotych kosztuje fax. I niech dziesięć razy go wyślę...
- Dzień dobry, tu Oferta Lato...
- Mnie to przerasta - takie bydło na koncie...
- Chciałbym się załapać na Halo Lato... Przepraszam, Ofertę Lato.
- Czyli ten plastik ma być w dekoderze?
- Co to znaczy odkodowany? Akurat zakłócacie mi sygnał. (30)
- Odnośnie tego majca (05/98) przed chwilą przesłałem pax.
- Okazało się, że program mój zaniknął w telewizorze.
- Dzwonię po raz kolejny. Zaczyna mi w krew niemalże wchodzić to dzwonienie.
- Ci kurierzy robią tak perfidnie... (dzwonią do domu i zostawiają tvmag na wycieraczce)
- Korespondencja od was to jeden wielki karambol.
- Trochę się spłoszyłem, bo myślałem, że uszkodziłem... (terminal)
- Kurczę felek, ale na idiotę wyszedłem. (dzwoni, że nie ma odbioru, a już ma)
- Zaraz ja was odetnę!
- Ja żem dostał powiastkę od was.
- Mój numer abonamenta, echh... Abonent numer
- ...jak grzebieniem po mięsie... (obraz)
- Kurier miał mi dostarczyć aktywizację dwa tygodnie temu...
- (kaucja - zwrot) To nie to, żeby mi brakło pieniędzy na życie. Ja już po prostu z czystej, żywej ciekawości pytam.
- Nie jestem pijany, nie jestem idiotą. (...) Sygnał jest silny, potwornie silny. (...) Pan jest osobą niewinną, jak się domyślam. Pan jest tylko pracownikiem.
- Numer abonencki? Oj nie bardzo. A skąd to się bierze?
- A jeśli kogoś skręciłbym na Canal plus?
- Jak wpłacę 500, to będę miał do końca roku z czaszki?
- Ja rozmawiałem... Dzień dobry, nazywam się... Ja rozmawiałem...
- Moje nazwisko Gniadosz Andrzej.
- Dostałam od was list. I nagle padłam, bo jestem troszkę głupia.
- Czy to Wydział Obsługi Klienta?
- Skoczę do drugiej willi. Spieszę się do śmigłowca, pilot już wirniki grzeje.
- A wasz szef kiedy przyjmuje abonentów?
- Przyniosłam wam terminatora. Kiedy dostanę pieniądze? - Dekoder brzęczy jak świerszcz.
- Może tak, może nie. To jest już śliska sprawa.
- Postaram się bardziej opancerzyć moją skrzynkę (kradzieże)
- Dzień dobry, ja tu w sprawie przeprowadzki... (zmiana adresu)
- Proszę pana, ja zamawiałem cyfrowy sprzęt 2 tygodnie temu. (ludzie czekają po pół roku)
- Z dekodera wydobywa się... jakiś taki głośny syk.
- Tam było zaległe. Już za wrzesień zapłacone i przesłane faxem.
- 430.000 złotych. To znaczy 30 miesięcy temu.
- Dziękuję bratu Jarosławowi (zakończenie rozmowy przez jakiegoś rzymskiego katolika, nr ab 367678)
- Chciałam zgłosić zapotrzebowanie na nową książeczkę.
- 25, 31, dzień dobry, 73, X.
- Złożyłem swoją aplikację odnośnie cyfrówki u dystrybutora.
- W sumie był tu silny wiatr. Jak to na Helu zresztą bywa...
- Panie, znaczy się, coś mi rąbło?
- Ja to czniam na te 43 złote.
- Klucz to mi dzieciak przegryzł. A dekoder po prostu się zepsuł.
- Mmh uuh... numer klucza? (i nagle radośnie) Już panu mówię!
- Ooo... Nareszcie... święty Duch Pański...
- Ja jestem właścicielem Canalu plus...
- Ja wiem, że racja jest po mojej stronie, więc się nie kłóćmy. Państwo zasłaniają się jakąś tam umową...
- (koniec rozmowy) Jestem bardzo zadowolony i dziękuję bardzo.
- Jestem w pierwszym miesiącu cyfry.
- Państwa dauler w Rybniku...
- Nie doszedł do mnie magazyn konsumenta... abonenta.
- Ja wiem, jestem neptykiem.
- To ja się już nie będę łaszczył? (co tydzień u dustrybutora)
- Optymista niepoprawny, który odebrał ode mnie pismo, powiedział, że odpowiedź otrzymam nazajutrz.
- Oddałem stary sprzęt. Zostałem spisany.
- Ja jestem prenum... abonamentem.
- Czy to prawda, że za 250 złotych mam 20 miesięcy gratis?
- Kiedy kończycie działalność? (jako Canal plus)
- Mam migotanie na ekranie. Na wszystkich innych kanałach obraz jest nienaganny.
- Wszystkiego nowego w nowym roku życzę.
- Się połakomiłem inne programy złapać i... (wszystko siadło)
- Czyli zaryzykułować?
- Macie państwo u mnie zapewne deficyt jednego miesiąca.
- Z tą panią jakoś dziwnie mi się rozmawiało.
- Udało mi się też przed świętami dodzwonić. (do annałów)
- Chciałbym wymeldować Canal plus.
- No żeż kurwa jego mać, jeszcze jedna taka akcja i się do nich przejadę. (coś dystrybutor źle wytłumaczył)
- Dobra, to szukajcie mnie w tej chwili. (sprzętu nie odda, itd.)
- Dostaliśmy druk upominawczy.
- Przysyłacie Złotą Kartę, zacieracie oczy...
- (opłaty) I jak ona pana dorwie, to będzie po panu.
- Trochę mi bojno.
- (coś nie tak z tunerem) Trochę mi pan podpowiedział. No to teraz sąsiada przeegzaminuję.
- Dobra, nie będę zamulał. Do widzenia.
- Ja chciałbym sobie uzupełnić kartę, bo mi się 30 czerwca kończy ważność.
- Ten mały terminal jest tylko na ulicy Banderii?
- Z reguły jego żywot się kończy na piskach, trzaskach i innych takich...
- Ja chciałam się dowiedzieć, bo nie wiem, jaką mam umowę. A nie dostałam książeczki.
- Dziękuję, że trafiliśmy na pana, a nie na panią. (wreszcie ktoś im powiedział, że muszą dosłać FZS)
- Dzień dobry. Wdzięczny abonent. Chciałem powiedzieć, że wszystko już działa.
- Ja dzwonię tu z Sopot.
- Mój numer 2 miliony... eech... Nie, może nie... Inaczej. 20, 21, 085.
- Ja się nazywam Wałek i chciałbym rozwiązać umowę.
- Ja bym prosiła dopilnować, żeby państwo włączyli program, jak tylko mąż prześle fax. Bo mąż wykazuje bardzo wielką nerwowość.
- Dzień dobry. Mam problem. Mam wyłączony, nie działający.
- Przepraszam, które lampki?
- Przywiózł mi układ elektroniczny i zabiera analogowy.
- Gdzie mogę zwrócić wasz dystrybutor?
- Składam chwilowy nieodbiór (wszystko wygorzało) (była burza i we wsi poszło 10 telewizorów - nr ab 550137)
- Jestem obywatelem Canal plus.
- Osikać tamto, za przeproszeniem, i uznać, że jest zapłacone?
- Moje nazwisko Pokwiczał Zbigniew. (widzę pan sobie pokwiczał ostatnio...)
- Właśnie zauważyłem, że mam przesłane prawa poboru tylko do 31 maja.
- Proszę mnie połączyć tam, gdzie się płaci za cyfrę.
- Bo wie pan, mnie w zeszłym tygodniu piorun walnął i spalił dekoder. (w antenę)
- Ale czwarty raz już nie będę dzwonić. Wtedy to ochrzanię.
- To już taki leitmotiv moich rozmów z ostatnich dwóch tygodni.
- Rozmawiałem z jednym misiem od was...
- Ja w sprawie Złotej Karty i innych dzikich węży...
- Jeszcze mi nie przyszła książka popłatnicza.
- Na telewizorze jest latające coś.
- Nie mam numeru, bo ja z Legnicy dzwonię.
- Byłem abonentem cyfry analogowej...
- Jestem abonentem terminala analogowego.
- Mam gigant-problem.
- Tak myślałem, że tu musi być jakiś kubuś. (że cena 39.00 za cyfrę)
- Kupiłem od państwa najlepszy pakiet.
- Dzień doby. Tutaj dzwoni wasz abonent.
- Jedna lampka się pali, druga jest zgaszona.
- Czyli ja chciałam być taka papieska... (wcześniejszy zwrot)
- Już, mistrzu, słucham. (pytanie o numer faxu)
- Może trochę przekształciłem nazwisko. (szuka pewnej osoby)
- Mam pytanie - czy można założyć cyfrę między Grodziskiem a Szosą Katowicką? (a gdzy się zdziwiłem, bo to z satelity, padło: 'A bo mnie kolega prosił, żebym się zapytał.')
- Faksu żadnego dzisiaj nie wyślę, bo, za przeproszeniem, w gaciach chodzę.
- Dzwonię do tego waszego kacapa...
- Odpierdolcie się!
- Dostałam dzisiaj zaś pismo od was.
- Jestem w takiej kropce.
- Bo mąż mi zrobi hit, hit, hit. (jak nie będzie uruchomiony program)
- Ja tego nie rozumiem. Jestem blondynem. Ale żona moja jest czarna i razem to wypełnialiśmy.
- Już podaję numer super karty.
- Widzę, że kompetentny człowiek.
- Proszę mnie nie dręczyć rachunkami.
- Mój numer 291618. I wszystko działa. Ja nie w tej sprawie.
- Jak deszczyk pada, to mi pikseloza wychodzi.
- Jak go nie oddam (dekodera), to dostanę w pupę?
- Przepraszam, dostałem do zapłacenia rachunek taki strasznie długi.
- Tam jest jeszcze lepsza ikebana...
- (telefon) jest przepełniony świergotem ptaków, które nie chcą odpowiadać na moje pytania.
- Takie malutkie, zielone oczko się pali.
- Dzień dobry. Ja taka sprawa jestem.
- Oooo... Królu złoty, odsetki... A ile to będzie?
- (w imieniu znajomego) On jest waszym tym, no... Po prostu ma Canal plus.
- (program nie działa - gościu tłumaczy się z telefonu) Bo mnie żona atakowała. Później słyszałem herezje o przestawieniu anteny.
- Ja przepraszam, że pana tak męczę...
- Wam zrobię reklamę taką jebucką, że...
- Dzień dobry, Ziemia Lubuska się kłania.
- Jest mały problem (z faxem). Bo ja mam takie małe ranczo. Dokładniej mówiąc z boku świata.
- O co mi chodzi w tym całym rzeczy - Rozwiązałem umowę i rościłem sobie, żeby w dzierżawę mi oddać dwa miliony.
- Dzwonię w sprawie cyfry. Mam taki skecz, że zanikają mi programy.
- Kupiłem sobie cyfrę z tym pakietem mini.
- List miłosny od was dostałem. Czyżbym czegoś nie zapłacił?
- Halo? Czy otrzymaliście fax ode mnie?


Męski głos w słuchawce:

- Moje nazwisko Katarzyna Madej.


I sytuacja odwrotna:

- ...byłam... byłem... Mój syn, płaciłaa.em. Zwrócić chciałam.


Dialog:

# Czym się pan zajmuje?
- Jak wracam z pracy, to idę na działkę.
# Ale jaki jest pański zawód?
- W weekendy? W weekendy to ja na siłownię chodzę.

# Tu nikogo dzisiaj nie ma.
- Ale ja byłem tutaj umówiony.
# A, jak tak, to jest ktoś.

# Czy jest... ?
- Nie. Ale jeśli chodzi o holowanie, to ze mną można.

- Alo?
# Czy jest...?
- Nie ma.
# A kiedy będzie?
- Nie wiem.
# Może wieczorem?
- Chyyyba.
# To nic, dziękuję, nie będę przeszkadzał. Do widzenia.
- Widzenia.

# Jaki tuner pan posiada?
- Pace.
# A jaki model?
- Pięć albo sześć baniek kosztował. Taki poważniejszy.

# Numer sprzętu?
- No właśnie dystrybutor nic mi nie dał.
# Numer abonenta?
- No właśnie nie mam.

# Co jest na ekranie?
- To zależy...

- Czyli muszę płacić za grudzień?
# No, niestety tak.
- O, choroba. I do kiedy ja mam to zrobić? (rozmowa odbyta w marcu)

- Łączę się i mam w słuchawce pip pip.
# Pip pip? (fax)

# Czy ma pan kartę? (płatniczą)
- Przecież właśnie dzwonię z automatu.

# Jaki telewizor?
- (jak z karabinu) Philips 29PT8303.

# Jaki ma pan dekoder?
- Taki czarny, mały.

# Pan przełączy w tryb AV.
- Który?
# Jak to?
- Bo ja mam kilka trybów AV.

# Numer abonenta można?
- A na co to panu?

# Numer karty?
- Nie widzę numeru.
# To znaczy nie widzi go pan, czy go po prostu nie ma?

# Co ma pan na ekranie?
- Nic.
# Ale to nic w jakim jest kolorze?

# To nie ze mną pan rozmawiał.
- To nie ze mną rozmawiałem? Dobrze. To proszę przekazać, że...

- Umowa o kredyt numer...
# Nie... Kredytów to my raczej nie udzielamy. To nie jest nasza umowa.

# (adres dystrybutora) Aleje Niepodległości 24/30.
- ...? To ja nawet w tym bloku mieszkam...

# A jak pan skierował antenę?
- Prosto na Dworzec Wschodni.

- To znaczy, że dystrybutor mnie okłamuje.
# No jeśli pan tak sądzi...
- Pani unika odpowiedzi. Proszę odpowiedzieć tak, albo nie.

# A czy jest pan kimś z rodziny?
- Nie.

# Numer abonenta?
- Oooo... To za mądre pytanie...

- Nie słyszę pana.
# A ja pana słyszę dobrze.
- Oho ho, może dlatego, że jestem większy.

# A to już z kwitem (nieaktualny) zrobi pan, co zechce.
- Po prostu koszalin?
# ...?
- Do kosza.

# Jaki ma pan dekoder?
- Taki zwykły. Na kluczyk.
# Euro?
- Tak, eruozłącze.

# Numer klucza proszę.
- Którą końcówkę?

- O, mignęło niebiesko.
# Ale to nie od nas.
- To może skarpeta przejechała? Jak dwusuw przejeżdża...

# Może się antena obluzowała?
- Antena? Jak mogła się obluzować? Przecież trzymam ją w ręku.

# Program na sierpień był w lipcowej książeczce. Dlatego się pytałem, czy pan dostał lipiec.
- To sierpień też tam był?
# Był? To znaczy, że pan wyrzucił program?
- Żona...

- Rozkodował mi się obraz i nijak nie mogę zrobić, żeby mi się zakodował ponownie.
# Chyba zakodował się, a nie rozkodował?
- Noo... tak. No zakodował się.

# Numer abonencki?
- Mój numer skierowania 4...

# Proszę zadzwonić pod inny numer telefonu. Na 0800...
- Też bezpłatny?
# ...ja podam pani numer.

- Dobry wieczór.
# Dobry wieczór.
- Dzień dobry, a... to znaczy dobry wieczór.
# Mmm...

# Jaką ma pani antenę?
- My mamy taką antenę na dachu. Jak by to panu powiedzieć, no, taką z drucików.

- To dziękuję mocno...
# Dziękuję.
- Hej!
# ?

# Numer abonencki?
- Jaki?
# ABONENTA!
- Niee maam... Adres mogę podać.
# To za długo potrwa. Może numer klucza.
- Nie maam.
# Terminala?
- Też nie mam. Wszystko pogubiłem.
# A jest pan w domu?
- Nie, nie, właśnie dzwonię z komórki...
# A jakiś odcinek opłaty?
- No właśnie przesyłałem na 90 złotych w sobotę.
# Nie-nie. Przy sobie pan ma?
- Niee...

# Ja numer panu podam.
- No właśnie nie można...
# Nie ma pan jak zapisać?
- A to pan mi poda?
# TAKK... (wrrrr)

- Złożyłem takie... właściwie co ja złożyłem?
# Rezerwację?

# To jest sprzęt elektroniczny i coś mogło się zablokować.
- Nie... Sprawdzałem i klucz wcale się nie zablokował. Mogę go wyjąć.

# Cyfra od końca listopada, a analog czynny do dziś? (czerwiec)
- No przecież mówię, że zawaliłem sprawę.

# Oba światełka się świecą?
- No, znam się...
# Ale ja się pytam, czy palą się obie diody.
- Jak jest wyłączony, to nie.

- Halo? Czy to Canal plus?
# Tak.
- A... To przepraszam. (i odłożenie słuchawki)

# Obie lampki się palą?
- Przepraszam, które lampki?

- Szacunek dla pana.
# ...?
- Dzień dobry. (a na zakończenie rozmowy: Dużo dobrego życzę)

# Przyczyną braku sygnału może być ośnieżenie anteny, również zawilgocenie instalacji. (a także szczury przegryzające kable)
- ...
# Nie, nie twierdzę, że ma pan wilgoć w domu.

# Do jakiej cyfry sięga panu pasek sygnału?
- Do cyfry plus.

# Numer abonencki?
- A ta karta klubowicza to jest to?

# Dostanie pan odsetki.
- A ile tych odsetek jest?
# Ustawowo...
- To chyba groszowa sprawa, nie?

# Może pan brać program od nas, z siedziby.
- Nie no, bez przesady, jestem za leniwy.

# Ale po co brał pan jeszcze jedną czaszę?
- Sąsiad ma jedną antenę, a ja mam dwie. (i taki złośliwy rechot)

# Ile lampek świeci się na dekoderze?
- Dwie zielone i jedna czerwona.
# ...?


Cała rozmowa:

- Przepraszam, chciałem zapytać, co z transmisją meczu?
# Dwunasta dwadzieścia.
- Dziękuję.


Obie rozmowy jednego dnia, w krótkich odstępach czasu:

# Czy mógłby pan powiedzieć, co się aktualnie pokazuje na ekranie?
- Nie umiem powiedzieć. Dzwonię z piętra, a telewizor mam na dole.

# Co jest na ekranie?
- Nie wiem. Mam piętrowy domek i dzwonię z dołu A telewizor mam na górze.


W słuchawce:

Strojenie dekodera. Pewne problemy, bo dzwoni żona, a mąż ma wykonywać moje polecenia. W słuchawce słychać żonę (z tyłu coś tam brzęczy facet):
- Ty się nie znasz... Zamknij mordę! Chcesz oglądać?...
Następuje wymiana - do słuchawki podchodzi mąż:
- Dobrze, proszę pana, i co dalej?

- Edytko, popchnij mi żeton, bo ja nie sięgam. (automat tel)

- Jarek, słyszysz? Ten pan nazwał to, gdzie mieszkamy, domkiem. (i znowu do mnie) Nie, to chata. Przedwojenna.

- Boże, co za firma dziadowska. Nawet twojego numeru nie znają.

- Kocie, my mamy jaki bank?

- Daj jej wszystko, co chce. (w tle płacz dziecka)

- Dajno, żona, długopisik.

- Teraz wyłączyłeś telewizor. TO NIE TEN! Pali się.

Operatorzy:

# Zaczęło się od tego, że zamiast miasto, powiedziałem miejscowość Wrocław. No i poleciało...
# Ale proszę mi nie przerywać. Nie dogadamy się w inny sposób, jak tylko mówiąc pojedynczo.
# Abonent w pięciu smakach...
# (kolega je mleko z tubki) Ma zaległości w karmieniu piersią.
# Chciałem zgłosić falstart! (przy otwieraniu telefonów)
# Wypasiony jak szczur w żelaznym sklepie.
# Tylko nie babsztyl, tylko nie babsztyl.
# Nie, prawdę mówiąc nie słuchałem pana.
# Dzwoni gościu. Zorro go najechało.
# Momencik, ja skończę, ja panu nie przerywałem.
# Jak będziesz sarenką, to ona z przyjemnością cię zastrzeli.
# Kto mi zarąbał długopis?
# Znowu biuro numerów z Gdańska wynieśli...
# Fax mógł jeszcze nie zostać wypluty.
# Ja lubię kanapki z poślizgiem. (masełko)
# Parówki robi się z kopyt i oczu.
# Czego tyczy sprawa? Krótko.
# Proszę czekać, trwa zapis danych.
# Jezu, jakiś upierdliwy dziadek...
# Moje nazwisko jest to moja sprawa intymna.
# Nikt wróżką, proszę pana, nie jest. (NMAG)
# Nikt u nas nie jest jasnowidzem i nie był w stanie stwierdzić, że pana nie ma w domu.
# Mogłabyś sobie przegryźć żyły? Bo ja nie.
# Elektrociepłownia Siekierki, słucham?
# Wymieniliśmy zdanie i proszę odłożyć słuchawkę.
# Ja kończę rozmowę. (do abonenta)
# No... Kiedy pada deszcz, to wszystko moknie...
# Porozmawiać, czy przydusić? (hold)
# Oczywiście, napiszę notatkę, żeby nie wyrzucano poprzedniej notatki.
# Jeżeli ma mniej, niż 3, niech macha czaszą.
# Z tyłu jest taki mały otwór...
# Proszę położyć trzy kciuki między trzy przyciski.
# Nie mogę niestety potwierdzić opcji, że mamy bałagan.
# Y jak igrek.
# Wysyłaliśmy do niego [dekodera] sygnał o wartości 55 złotych.
# Nie mamy co dyskutować. Do widzenia.
# No jak fax listem poleconym?!
# Klinika można by dziabnąć.
# Jest to sygnał niezwykle silny, którego normalnie nie wysyłamy.
# Franca się prześlizgnęła. (abonent dzwoni mimo wyjścia na przerwę)


# Opalałaś się?
# Nie. Było za gorąco.
# Mhm. Lepiej opalać się, kiedy jest zimno. W zimie. Ty opalasz się leżąc na śniegu. A koledzy w tym czasie lepią bałwanka.

# Słyszeliście to?
# Co?
# Że Ania ma trwałą na nogach.

# Lać mi się chce.
# Weź nalej temu kotu do spodeczka.

# Nie dzwonić mi na przerwę! 209! Rafał, co chciałeś?
# Aaa, nic takiego...

# Nie jestem próżna. Mam w sobie jelita.
# Ale to jest brzydkie.
# Jak to?
# To wyjmij je i zobaczysz. (jak wyjmiesz z brzucha)

# Jak się nazywał ten facet od Calineczki? Ropucha. Duża i krostowata.
# Calineczka?
# Nie, żaba.

# Skrzydła? Gdzie rosną skrzydła?
# A jak wyglądają aniołki?
# Są blondynami.
# To tyle odnośnie skrzydeł...

# To kto ci sprząta ten burdel w domu?!
# Ja nie sprzątam w domu. Co pięć lat zmieniam mieszkanie. Albo wypożyczam miotacz ognia i czyszczę mieszkanie do gołych ścian.

# Wygląda jak z plastiku.
# Pewnie, ale z łóżka byś jej nie wykopał?

# To są faxy od pana... (pomachanie plikiem trzydziestu jednakowych kartek) Jak zadzwoni, proszę mu powiedzieć, że już więcej nie chcemy.

# Nie, nie mamy.
- ...
# Nie, nie mamy. (hold) Jezus Maria, jak się uczepił.

# Wyrzuć to w kosz. Tam jest takie pożyteczne urządzenie.
# Takie, które wydaje odgłosy? (niszczarka)

Dystrybutorzy:

- Dzień dobry, 386 jestem.
- Jak daję bez instrukcji, to tak się dziwnie patrzą.
- Klient mnie zagryzie, jak dzisiaj nie uruchomię mu klucza.
- Mam dwóch klientów, którzy chcą mnie zgwałcić na dekoder.
- Dzień dobry, tu..., Chciałam stwierdzić umowę.
- To dekoder z odzysku.
- Książeczka na sześć miechów.
- Chciałbym zgłosić nowego członka. - Y jak E.T.
- Oj, akcji będzie tutaj do bólu.
- Dotyczy to abonenta 308757, seria X.
- Karta 40... ee... 0460, 122, i 141. Kurde. I jeszcze 61 72.
- Cichy strumyczek, rybki żadnej, kaczka brzuszka nie zamoczy, a jak deszcz spadnie...
- To nie są fakty, tylko paskudna propaganda.
- Kobieta... tak. Och, nie, facet, pewnie że facet. Zagadali mnie tu.
- Rwę sobie z nimi włosy nawzajem.
- Kobieta. Błaszczyk... Nie, stój! Pała. Facet. Pomyślałem o kobiecie, bo jest Małgorzata. A tu patrzę - Bartłomiej.
- Kod paskowy 03-982 Warszawa. Tfu. Pocztowy.
- Trzciana. Tak jak trzcina, tylko z a.
- Żeśmy wyszabrowali 3 z 8 takich złomów. (dekoderów uznanych za wadliwe)
- Warszawa robi w strusia.
- Numer pudełka...
- Dekoder abonentki tli się.
- (729) (po wyjściu z domu) Suka robi dwa susy i wyrabia zakręt. A jak tu siądzie na tyłku, to widzę, że ślisko.
- Mam przyrząd, który wyje.
- Dzień dobry. Chciałbym ogłosić dekoder analogowy.
- Klient chce dokonać transformacji. (GIJoe?)
- S jak Elżbieta... Ojej... Elżbieta Szefer.
- Państwu pies wyniósł gdzieś i zakopał pilota.
- Tam jest pani taka niegramotna...
- Abonent zaczął mi się tu na Wizję czaić...
- Mam problem ze złotą linią.
- (wymiana sprzętu, numer abonencki) Dwa tysiące siedemdziesiąt siedem przez 160. Oj, przepraszam, 20, 77, 160.
- Te dwie panie, co tu wcześniej pracowały, jedna urodziła, jedna została zwolniona. (1380 ELSAT)

- Roehr Radomir.
# Nazwisko niepolskie.
- Szwabskie, żeby nie powiedzieć.

# Akcje?
- Łerner.

# Antena?
- Tak. 12 miesięcy.

# Akcje?
- Sylwester i Zajączek Bugs.

# Telefon...
- ...
# Jest telefon?
- Nie.
# Klucz? (w sensie numer klucza)
- Tak. Jest.
# Ale numer można?

# I ile było pobrane?
- Eee hhee... No właśnie liczę. (opłata z góry)

# Q
- Czyli Ka?
# Q!
- Czyli... O... z wężykiem?
# Dokładnie.

- Reizer Kazimierz.
# Jak pisane?
- Normalnie. Przez er zet.
# Ale ja imię Kazimierz znam. Nazwiska za to nie.
- Aa.. ch...

- (Annopol, w przeciwieństwie do ul. Annopol w Warszawie) Przyjechał gościu i mówi: "Mam 1500 cyfry. Rozpakowujcie szybko, bo mnie termin pili" Prosto z granicy przyjechał.
# Trzeba było brać.
- Ta. A potem dym by był.

# Mhm, i już. A nie, nie, jeszcze.
- Dużo tego "jeszcze"?

- Pilot jest zjedzony.
# Jak to zjedzony?
- No normalnie. Przez psa. Dosłownie zostało parę części, które mieszczą się w dłoni.

- śrubokrętem kilometrowym do mojej śrubki się dobierał. I jeszcze od cwaniaków nas powyzywał (płaczliwie) (249)

- A muuuszę podawać całe numeeery? Pan mnie katuuujeee...

- W telewizorze (YOUNTHI) namieszali mali skośnoocy ludzie.

- Będzie zamiana typa...

- Q jak Quo vadis.

# Mężczyzna? Kobieta?
- Kobieta. świerkosz Andrzej.

# (zwrot sprzętu na 393431) Stan sprzętu?
- Bardzo dobry. Bo to akurat ja jestem.

- Maliniewicz Beata
# Ulica?
- O kurwa... Nie wpisana...

# Chwilę, długo się zatwierdza.
- Szybko, bo mi się chce...

- Zamiana cyfry na analog.
# Że jak?
- Zamiana analogu na cyfrę.

# To znaczy??
- Znaczy zwrot.

- Q jak Quality?
# ...
- Jakość?

- Od siedmiu lat kupuje u nas sprzęt. Ja już bym wolała, żeby zostawił sobie pieniądze w kieszeni. Jechał sprawdzić sprzęt i rozbił wóz. Potem miał do nas pretensje. A miał nie dociśnięty kabel...

# Mężczyzna?
- Dzień... Mężczyzna. Nie! Kobieta. Marcinkowska. Zaskoczył mnie pan.

# Ma pan papugę w sklepie? (bo coś skrzeczy)
- Papugę? Nie stać mnie na papugę!

# Ulica?
- Jakiejś Matki Boskiej.

# Numer telefonu?
- Nie podał. To taki dziwny człowiek...

- Przyszedł do mnie abonent z nieczynnym terminalem. Chciałby go wymienić. Tylko nie wiem, jak to zrobić, bo ten terminal nie ma dna.
# Jak to nie ma dna?
- No... Nie mieścił się abonentowi do szafki, na telewizor, więc wyciął w nim dno. Tak, żeby pasował. No i teraz chciałby nowy. (po chwili przerwy i jakimś ożywieniu po drugiej stronie słuchawki) Abonent oczywiście zapłaci za naprawę.


Radio (konkurs z Radia Wawa):

- Chciałbym pozdrowić 460 posłów.

- To znowu ja, po raz piąty, i znowu nie wiem.

Z cyklu "dialogi prawdopodobne":

# A ma pan umowę przed sobą?
- A coś pan taki wścibski?

- Szumy są.
# To do lekarza proszę.

- Moje nazwisko Karkowski.
# No i co z tego?

- Ja mam znajomych w telewizji... bydgoskiej, i w prasie.
- Ja mam znajomych na poczcie.
# Oo? To ma pan dużą rodzinę...

- Od wpół do drugiej nie mam głosu.
# To w jaki sposób pan ze mną rozmawia?

- Dostałem list z przeprosinami...
# O, to się na pewno nie powtórzy.

# Pan ma cyfrę czy analog?
- Trypra, szanowna pani, zwykłego trypra.

- Mam słaby obraz. Wcześniej nic nie widziałem.
# No to do okulisty trzeba było pójść, a nie kręcić anteną.

# Miewa pan zmazy nocne?

- Ale jeszcze okres mi się nie skończył.
# Ale to proszę do ginekologa z nim.

- Mam dwa zwrociki.
# To proszę czym prędzej do ubikacji.

# Palą się panu dwie diody?
- Oaach... Oby same diody. Cały dekoder. A dymi przy tym, jak cholera.

# Jest tylko jeden rodzaj sygnału - słaby. Mocnych nie produkujemy.

# A w jakim stanie jest sprzęt?
- Fizycznie dobrym.
# A psychicznie?

- No to nie oddam dekodera.
# Przyjedzie taka specjalna firma. Dziecko zabierze. I na co to panu? Pan odda dekoder. Po co potem występować w "997"?

# Może pani odłączyć sprzęt z prądu i zaraz go podłączyć?
Długa cisza (koło minuty), szuranie, przekładanie kabli i nagle... BZZZTT - Aaaa... i skwierczenie (ewentualnie padaczka).

# Proszę unieruchomić antenę (obraca się na latarni)

- Dobry wieczór.
# Przez jakie "u"?

- Ulica Pucka.
# A co to był za pucek?

# Abllblleee... Przepraszam. Czy zastałem panią Annę Bełkot? (nr ab 171888)

- Program mi miga (jąka się facet)
# Dostosowuje się do pana możliwości (predyspozycji)

# Co? Nie działa? Wdepnął pan w kanał. Nie ma pan Wizji?

# Jakiego koloru ma pan pasek?
- Taki niebieski, z cekinami.

# Czy pan zalega?
- Tak, Dariusz.
# Nie, ja się pytam, czy pan zalega z opłatami.

- To chamstwo, w Centrum powinny pracować tylko dziewice!
# Wystarczy, że jest kierowniczka. 120 kilo wagi, 130 centymetrów wzrostu...
- Eeee...
# Bierze udział w zawodach sumo. I jak?
- To ja już wysyłam fax...

# Czy dwie diody palą się na dekoderze?
- Oj, złociutki, a jaki dym przy tym idzie...

# Dzień dobry... Nie... Ale ja pana od skurwysynów nie wyzywam... Tak...

- Dekoder piszczy (pi, pi, pii, pi)

# Pani Jadwiniu, komu pani Dolega? (Jadwiga Dolega)

# Może ktoś za panią włączy terminal?
- Ale przecież nikogo za mną nie ma...

# Od kiedy ma pan cyfrę?
- Od wizyty w burdelu.


Sekretarki:

- Krzysiek, zostaw wiadomość po sygnale.
- Możesz zostawić wiadomość. Masz minutę.
- Pszeplaszam bardzo. Nikogo nie ma w domku.




Powrót do strony głównej Powrót do treści niefantastycznych